Kariera Britney Spears miała być inna niż u pozostałych wielkich person show-biznesu. Britney miała pozostać czysta, nietknięta przez zło. Kusząca w teledyskach zachowywała cnotę, o czym zresztą cały czas mówiła. Namawiała na seks po ślubie, ponieważ tak kazali jej menadżerowie. Była grzeczna i ułożona, ponieważ tak kazali jej menadżerowie. Była kompletnie sterowana, od początku do końca. Zaczynała w programie muzycznym dla dzieci wraz z Justinem Timberlakiem oraz Christiną Aguilerą. Kiedy wydała swój pierwszy album, świat oszalał na jej punkcie. Była obok „seks” oraz „eminem” najczęściej wpisywanym słowem w google.pl. Trzeba przyznać, że menadżerowie wykazali się niesamowitym wyczuciem okoliczności oraz gustów dorastającego pokolenia, które pragnęło takiej gwizdy, jak Spears. Jeździła na każdą sesję zdjęciową, na jaką ją wołano, grała koncerty, nagrywała teledyski niemalże już automatycznie. Miała świat u swoich stóp, ale nie miała jednego – sensu. Postanowiła to zmieniać, powoli, najpierw w teledyskach, potem w życiu prywatnym. Pech jednak chciał, iż wybrała okres, kiedy dziennikarstwo urodziło najbardziej dochodową ze swoich odmian – prasę brukową.